Tuśka mnie pogania, więc piszę :)
Widocznie nie ma nic ciekawego do czytania :D
Dziś o jadle. I do tego w detalach.
1. Wszystkim, którzy cierpią na zaawansowane objadanie, polecam serial "Mike&Molly". Dwójka duuużych osób spotyka się i zakochuje. To serial o tym, że można być wielkoformatowym i być sobą, być atrakcyjnym, kochanym i szanowanym. Że bez względu na to jak niestandardowym społecznie się jest, można mieć dobre relacje z sobą i ludźmi. Że można i warto walczyć z własnymi (nie)ograniczeniami. I że bez względu na to z jakiej rodziny się pochodzi i z kim się mieszka, można budować swój świat i akceptować dziwactwa innych.
2. Rozpoczęłam darmowy kurs Fundamentals of Human Nutrition na coursera.com (zapraszam na ten lub inne kursy, if you want and have time). Jednym z zadań jest śledzenie własnej, nazwijmy, konsumpcji dziennej w ciekawym, acz amerykańskim, programie www.supertracker.usda.gov
Dopiero zaczęłam, ale wygląda to zachęcająco. Program analizuje nie tylko zawartość kaloryczną jedzenia, w tym puste kalorie, ale i pozostałe elementy składowe jedzenie, nawet te najmniejsze. Do tego można ustalić swoje cele żywieniowo-aktywnościowe, śledzić aktywność fizyczną, także domową (niestety seks nie jest brany pod uwagę) i otrzymować szczegółowe raporty.
Zachęcam do używania, choć dostępny jest jedynie w dzikozachodnim języku. Polska wersja też jest, w postaci programu, dostępna tutaj:
http://www.darkthorn.republika.pl/index.htm
choć na razie mam kłopot z pobraniem pliku.
<Gdyby komuś udało się go pobrać, proszę o podesłanie go do mnie :) Wdzięczność gwarantowana >
3. Na koniec coś smacznego:
http://www.youtube.com/watch?v=0KkPQVX5aQQ
Jestem fanką Sary, jej prostych i szybkich przepisów i jej podejścia do gotowania.
Watch i enjoy!
Wszystkim smacznego życia doprawionego sporą szczyptą poczucia humoru.
Liczeniem kalorii niech zajmą się profesjonalne programy.