Jest taki czas, kiedy trzeba zacząć, Kiedy kończą się wymówki, a zaczyna się reality. Która szczerze i oddanie bites, jak wiadomo.
Zaczynam pisanie na tym blogu z dwóch powodów:
uno: dawno temu zachęcała mnie do tego Tusia, zatem niech ma i czyta, jak obiecała;
due: czuję, że potrzebna jest mi inna forma wyrazu niż kartka, niechaj więc będzie kartka elektroniczna, przynajmniej odzwyczajone od pióra ręce będą mniej bolały.
Jest jescze inny, ukryty powód - łudzę się, że to, co opiszę, na coś się komuś przyda. I mam nadzieję, że nie będzie to wyłącznie student/ka filologii polskiej opisująca język blogosfery, chociaż i taki pożytek dobry.
Nazwa: tajemnicze ono. Jak znalazł do tego, czym chcę się zająć. Ciało, rodzaj gramatyczny nijaki, nijako się z nim komunikuje. Zapominamy o nim, ignorujemy je, próbujemy automatycznie kontrolować. Moje mówi "dość". Mówi wyraźnie i dużymi literami. I często, tak żebym zrozumiała i nie zapomniała. Próbowałam zapomnieć, ono powtarzało się.
Do mnie ono mówi migreną. Pięknie uporczywą, niedającą normalnie funcjonować, trzydniową migreną. Nie polecam nikomu. Chyba że ktoś ma trudność z docenieniem codzienności. Kiedy mija taki ból, jest się wdzięcznym za wszystko, co nim nie jest. Believe me, it's the deepest personal truth.
Inspiracja na dziś:
http://www.glasbergen.com/wp-content/gallery/mental/mh16.gif
Enjoy!
PS. Ono z jakiegoś powodu ma ochotę na fiolety i róże. Wygląd tego bloga jest wyrazem szacunku wobec tej potrzeby. Wyjaśniam, bo wielu osobom ten kolor działa na nerwy. Niezbyt pozytywnie. Give it the chance to be pink. A nuż się odmieni...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz