środa, 13 lutego 2013

Nazywam się Miliard

One Billion Rising

Akcja z idei propagowanej przez sławy obojga płci, organizowana właściwie przez maluczkich, jak ja.

Ok, ja tam tylko tańczę.

Tańczę, żeby pokazać, że nie zapominam o innych, krzywdzonych i potrzebujących, choć u mnie przy mężowskim boku ciepło i bezpiecznie. Ale i ja doświadczyłam przemocy w różnej formie, tylko dlatego że jestem kobietą.

Przemoc ma różne oblicza. Może nas spotkać pod postacią poniżenia, dyskryminacji, niedocenienia naszych wyborów lub poświęceń, niedopuszczenia do wspólnych decyzji i pieniędzy.

Taniec jako forma espresji jest dobrym narzędziem wyrażania opinii.

Jutro podnoszę głos. W jednym z najbardziej kobiecych i wydawałoby się błahych tańców, jakim jest bollywood.

Ale jest to jeden z najbardziej wymownych tańców, czerpiący swoją symbolikę i język z tradycyjnych tańców indyjskich. Znam tylko kilka jego słów, ale czuję, że można nim przekazać więcej niż językiem opartym na dźwiękach.

Jest taka scena w lubianym przeze mnie filmie "Rebeliant" (bardzo niestandardowy bollywood). Link do niej tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=aXRbYfXzDEQ

Zobaczcie sami, ile rozumiecie. Zobaczcie, jak pełen mocy może być delikatny taniec.
Dodam tylko, że scena rozgrywa się w...hmmm... przybytku rozkoszy. I raczej rozkoszy męskiej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz